KategorieAktualnościAuta klasyczneFelietony

Porsche na Nikiszu

Nikisz

Węgiel jest złotem śląskiej ziemi, więc czarno-złote auto świetnie konweniuje z otoczeniem. Nie byle jakim, bo historyczne już Osiedle Nikiszowiec, powstałe w latach 1908-1915 przyciąga dziś turystów z całego świata. Innowacyjny projekt kuzynów Jerzego i Emila Zillmannów zakładał uporządkowany system budynków, z własną łaźnią, szkołą, strażą pożarną, kościołem, kotłownią, placami zabaw, a nawet wspólnym piecem do wypieku chleba. Nazwa osady pochodzi od szybu „Nickisch”, wybudowanego w 1906 r.

Dziś Nikiszowiec jest dzielnicą Katowic o niepowtarzalnym, urzekającym klimacie. Jego ponad 100-letnia historia obfituje w wiele znaczących wydarzeń. Podczas powstań śląskich (1919-21), a szczególnie w czasie pierwszego powstania, w Nikiszowcu toczyły się zacięte walki o przyłączenie terenów Górnego Śląska do Polski. O wydarzeniach tamtych czasów opowiada interesujący film Kazimierza Kutza „Sól ziemi czarnej”. Pod koniec drugiej dekady XX wieku Nikiszowiec liczył około 7 tysięcy mieszkańców. (źródło: www.katowice.eu)

Gość specjalny

Porsche model 928 również ma na koncie wiele innowacyjnych rozwiązań. Przede wszystkim, po raz pierwszy w Porsche zastosowano silnik V8 chłodzony cieczą, umieszczony z przodu, a napędzający koła tylne. Układ o nazwie Transaxle polegał na przeniesieniu napędu poprzez skrzynię biegów umieszczoną nad tylną osią. Dawało to bardzo dobre rozłożenie mas, bliskie 50/50. To rozwiązanie sprawdziło się już w mniejszym modelu 924, produkowanym od 1976 roku, ale wyłącznie w wersji czterocylindrowej. Natomiast Porsche 928 było produkowane od 1977 roku aż do 1995, z wieloma modyfikacjami silnika, ale tylko jedną istotną zmianą nadwozia (1987). Silniki początkowo miały pojemność 4,5 litra, o mocy 240 KM (7,5 sek. do 100 km/h), później były zwiększane, aż do 5,4 l, z mocą 350 KM (5,4 sek. do setki).

Auto ze zdjęć to rocznik 1979, właśnie z silnikiem 4,5 litra. Kupiony w marnej kondycji, wcześniej sprowadzony przez poprzedniego właściciela ze Stanów. Pierwszy etap „projektu” to ogarnięcie mechaniki, co już się dokonało, choć nie bez przygód. Dalsze etapy to poprawa lakieru i drobnych elementów wnętrza. Porszaka prowadzi się niezwykle miło i pewnie. Jak przystało na auto klasy GranTurismo, zarówno długie podróże, jak i szybkie wypady na miasto dostarczają ogrom przyjemności. Silnik jest bardzo elastyczny i zawsze ma wystarczający zapas mocy, żeby uwolnić uśmiech na twarzy. Prowadzi się bardzo stabilnie, a gdy tylne koła tracą przyczepność, jest stosunkowo łatwy do opanowania. Pomruk silnika i wydechu jest niesamowity, istna niskotonowa uczta dla uszu. Pozycja za nieco wielgachną kierownicą jest bardzo wygodna, a obserwacja podniesionych lamp, przypominających żabie oczy, to następny powód do uśmiechu. Uśmiech ten również pojawia się na oczach przechodniów, szczególnie gdy mają okazję obejrzeć rytuał podnoszenia i opuszczania lamp.

Czy warto?

Polecam wszystkim obu „czarnych” bohaterów artykułu. Na Nikiszu koniecznie trzeba odwiedzić sklep z ciekawymi pamiątkami przy Placu Wyzwolenia, wyśmienitą kawiarnię Cafe Byfyj i przejść się licznymi podwórkami, zachwycając się architekturą i stanem zachowania posesji. A najlepiej pojechać tam czarnym Porsche! Czy jest warte posiadania? Nie ma chlubnej opinii wśród purystów Porsche, jest drogi w utrzymaniu i renowacji. Jednak gdy silnik budzi się do życia, gdy pedał gazu wyzwala dzikie żądze, już wcale nie liczą się… pieniądze.

Post scriptum

Śląsk tak się spodobał Porsche, że wcale nie miało jeszcze ochoty wracać do domu. Takie są uroki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *