Newsy nie do końca wesołe…
Niedawno media obiegła smutna informacja o zatonięciu kontenerowca Felicity Ace na środku Atlantyku. Pomimo prób ugaszenia pożaru trwającego kilkanaście dni, niestety statek zabrał ze sobą na dno 4000 nowych aut wartych około 350 mln dolarów. Załoga ocalała. Strata dotyka grupę Volkswagen, gdzie oprócz wielu modeli Audi i VW, znajdowało się też m.in. 189 Bentleyów oraz około tysiąc aut Porsche. Niestety nie doczekają się też wymarzonego auta ci, którzy zamówili ostatnie wyprodukowane sztuki Lamborghini Aventador. Jest co prawda szansa, że produkcja z tego powodu będzie jeszcze wznowiona. Jedna ze wstępnych hipotez głosi, że przyczyną pożaru mógł być jeden z samochodów elektrycznych. Pewne natomiast jest to, że jonowo-litowe baterie aut obecnych na pokładzie były bardzo trudne do ugaszenia. Niewątpliwie jest to ogromna strata dla koncernu, a przede wszystkim dla środowiska naturalnego. Patrząc jednak nieco sarkastycznym okiem na dyskusyjny trend, gdzie napędy elektryczne wypierają spalinówki, okazuje się że te pierwsze lubią pociągnąć te drugie na samo dno.
Fot: Reuters/Newspix
