KategorieFelietony

A-2 w hołdzie polskiej motoryzacji

Test na spostrzegawczość?

Z racji częstych podróży autostradą A-2, zwaną „Autostradą Wolności” zauważyłem pewną cechę, której im bardziej się przyglądałem, tym głębiej zastanawiałem się, czy zarządca autostrady zrobił to umyślnie, czy to zupełny przypadek? Jadąc z Poznania w stronę Warszawy, o dystansie do celu jadących informują jak zwykle duże, niebieskie „tablice szlaku drogowego” (dla wnikliwych typ E14a). Sęk w tym, jakby całkiem przypadkiem, kolejne tablice z odległością do Warszawy składają hołd historii polskiej motoryzacji. I tak na tym naszym szlaku pielgrzymkowym najpierw pojawia się Warszawa 223. Któż ze starszych nie pamięta charakterystycznej pracy silnika!? Kto nie podziwiał olbrzymiej kanapy z przodu, rodem z amerykańskich aut? Kto nie pamięta charakterystycznych detali takich jak licznik czy designerskie klamki? Z pewnością wielu z nas cieszyło się z udanej próby złapania Warszawy na postoju TAXI. Młodsi z nas znają je pewnie już bardziej z wystaw albo ślubowozów. Na zdjęciu: Warszawa 223 Kombi i jej poprzedniczka M20.

To nie wszystko…

Jadąc dalej  w kierunku stolicy napotykamy kolejny kultowy model. Nie z Warszawy, lecz tym razem z Bielska. Fiat 126! Prawie 5 mln wyprodukowanych egzemplarzy, w tym ponad 3 mln w Bielsku i Tychach, a reszta we Włoszech. Niegdyś to auto dawało możliwość podróżowania wielu rodzinom. Do Jastarni, czy do Złotych Piasków Maluchy szły jak burza. Załadowane po brzegi, z bagażnikami na dachu gnały nielicznymi wtedy autostradami, a częściej wyboistymi drogami lokalnymi. Jakiż to piękny gest, że Kaszlak znalazł swoje miejsce w tym autostradowym panteonie! Na zdjęciu: Fiat 126p z przyczepką Niewiadów N-250 Predom-Prespol.

Syrena… jak z morskiej piany

Pominąwszy jakoś po drodze Fiata 125 docieramy coraz bliżej Warszawy i oto pojawia się tablica upamiętniająca naszą boską Syrenę 105. Piękne zwieńczenie odcinka historii i jednocześnie tego odcinka autostrady, gdyż jej premiera miała miejsce w 1955 roku, podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich, a produkcja ruszyła 1957 w Warszawie. Sam model 105 inaugurację miał w 1972 roku i krótko po tym produkcja została przeniesiona z Żerania do Bielska Białej. Dwusuwowe silniki początkowo miały 2 cylindry i rozwijały moc 27KM, a później zmodyfikowane jednostki 3 cylindrowe osiągały równe 40KM.  Syrenkę produkowano do roku 1983, a wspomniany model 105 oznaczał się nieco zmienionym przebiegiem linii tylnych okien (o 2 cm!), drzwiami z zawiasami montowanymi w słupku A, a w wersji 105L lewarkiem zmiany biegów umieszczonym w podłodze. Niezmordowane natomiast były wersje robocze Syren Pick-up R20, czy słynnej Bosto. Tą ostatnią sam miałem kiedyś okazję podróżować, gubiąc podczas jazdy przednie koło po zerwaniu półosi. Emocje gwarantowane! Na zdjęciu: utytułowana Syrena 105 jednego z członków Klubu Miłośników Syren i Warszaw z Nekli.

Inne skojarzenia?

Mnie na tym odcinku nie udało się znaleźć innych analogii do historii polskiej motoryzacji. No chyba że ktoś chce zakończyć swą podróż w Warszawie na ulicy… Poloneza. Bądź zaczyna tę trasę z Poznania spod (dawnego) hotelu o nazwie Polonez, właśnie.

Zachęcam do przesyłania swoich obserwacji, bądź zdjęć. Zapewne dużo łatwiej takie odniesienia znaleźć w stosunku do zagranicznych modeli aut. Oj, tu będzie w czym wybierać! Z BMW 328 na czele (patrz 2. foto z Terespolem).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *