Miejsce pielgrzymek dla zmotoryzowanych i cyklistów
Przez niektórych nazywana również Transfogaraską, a w oryginale po prostu TRANSFĂGĂRĂŞAN. Znajduje się w środkowej Rumunii, w ciągu drogi krajowej 7C, łączącej Siedmiogór z Muntenią. Przecina najwyższe pasmo górskie w Rumunii, czyli Góry Fogaraskie. Przebiega przez dwa okręgi: Argeş i Sibiu.
Ze względu na niebezpieczeństwo lawin, osuwisk i ekstremalnych warunków droga na swym kluczowym 27-kilometrowym odcinku jest zamykana zimą i wiosną. W tym roku przejezdna była dopiero od 15 czerwca. Zainteresowanych podróżą odsyłam do stron oficjalnych (np. www.transfagarasan.net), gdzie można znaleźć bieżące informacje na temat dostępności oraz o organizowanych tam imprezach.
Wybudowana na początku lat 70-tych droga jest dziełem dyktatora Nicolae Ceaușescu. Dla niego kiedyś strategiczna trasa ewentualnej ucieczki przed sowietami, dziś dla nas jedna z najpiękniejszych tras Europy. Urzekająca i wymagająca jednocześnie. W części wyremontowana, lecz od południowej strony mocno wymęczona. Dość duży ruch, spore nachylenie i wijące się serpentyny dostarczają dużo emocji. Widoki niepowtarzalne. Wzdłuż trasy jest sporo miejsc do zatrzymania się i podziwiania. Można też biwakować, co często jest wykorzystywane. Spotkać można też owce, kozice, osły spacerujące trasą, a także niedźwiedzie, co było nam dane na jednym przejeździe nawet dwukrotnie. Na nasze telefony przyszły nawet alerty o zagrożeniu dużymi opadami, a także właśnie niedźwiedziami na trasie. Obie informacje się sprawdziły!
Cała trasa ma długość 151 km i z krótkimi postojami można ją pokonać autem w ok. 3-4 godziny. Najwyższy punkt, który osiąga w Bâlea Lac to 2042 mnpm. Na trasie można spotkać wielu motocyklistów a także kolarzy, dla których zresztą rokrocznie organizowane są tam zawody. We wrześniu odbywa się również triathlon (1,9 km pływanie + 90 km jazda na rowerze + 21 km bieg). Jest to wymagająca droga dla wszystkich, w tym również dla aut. Te, które nie dadzą rady mają na szczęście bogatą ofertę usług holowniczych
. Kierowcy z pewnością mają tam wiele doznań. Poza łapaniem pięknych widoków trzeba trochę napracować się na zakrętach, pobawić skrzynią biegów, omijać dziury i przeszkody, najczęściej żywe i mało spodziewane. Z całym przekonaniem gorąco polecam wszystkim wybierającym się w ten rejon Karpat, choć trasa zdecydowanie zasługuje na specjalnie jej poświęconą wyprawę. Można tam spędzić nawet kilka dni, korzystając z walorów przyrodniczych i turystycznych.

















