KategorieFelietony

A-2 w hołdzie polskiej motoryzacji

Test na spostrzegawczość?

Z racji częstych podróży autostradą A-2, zwaną „Autostradą Wolności” zauważyłem pewną cechę, której im bardziej się przyglądałem, tym głębiej zastanawiałem się, czy zarządca autostrady zrobił to umyślnie, czy to zupełny przypadek? Jadąc z Poznania w stronę Warszawy, o dystansie do celu jadących informują jak zwykle duże, niebieskie „tablice szlaku drogowego” (dla wnikliwych typ E14a). Sęk w tym, jakby całkiem przypadkiem, kolejne tablice z odległością do Warszawy składają hołd historii polskiej motoryzacji. I tak na tym naszym szlaku pielgrzymkowym najpierw pojawia się Warszawa 223. Któż ze starszych nie pamięta charakterystycznej pracy silnika!? Kto nie podziwiał olbrzymiej kanapy z przodu, rodem z amerykańskich aut? Kto nie pamięta charakterystycznych detali takich jak licznik czy designerskie klamki? Z pewnością wielu z nas cieszyło się z udanej próby złapania Warszawy na postoju TAXI. Młodsi z nas znają je pewnie już bardziej z wystaw albo ślubowozów. Na zdjęciu: Warszawa 223 Kombi i jej poprzedniczka M20.

Czytaj dalej
KategorieZ przymrużeniem oka

Co to za klub?

Co to za nazwa?

Od przeszło 120 lat zainteresowanie motoryzacją rośnie i w związku z tym pojawiają się również liczne kluby miłośników wybranego gatunku automobilizmu. Wśród fanów występują zwolennicy aut z Ameryki, Japonii, Francji, Anglii czy wyznawcy niemieckiej solidności. Są również zwolennicy dużych aut, fanatycy mikrosamochodów, klasyków, samochodów tuningowanych, kabrioletów jak też traktorów, motorowerów, motocykli, pojazdów militarnych, terenowych i tych nadających się tylko do wrak-race’ów.

Czytaj dalej
KategorieBezpieczeństwoFelietony

Jak dzieci we mgle

Apel do użytkowników aut!

Drodzy kierowcy! To błagalny apel do posiadaczy, czy aktualnie częściej użytkowników współczesnych pojazdów z systemami automatycznego włączania i sterowania światłami.

Wielu z Was na pewno zastanawia się doganiając na trasie pojazd bez włączonego oświetlenia z tyłu, czy to jest zgodne z przepisami, czy nie? I czy kierujący jest świadomy jak słabo jest widoczny podczas mgły czy mżawki. Osobiście poddaję to pod wątpliwość. Jednak ponad wszelką wątpliwość uznaję, że w sytuacji zmniejszonej widoczności należy bezapelacyjnie włączać światła mijania. Szczególnie w czasie pogorszenia się widoczności, pomimo że nadal jest jasno. Wtedy właśnie detektory, w fazie automatycznej obsługi świateł są przekonane, że jesteśmy widoczni. Niestety jednak nie… Tutaj my, jako te istoty myślące powinniśmy wykazać, że jesteśmy mądrzejsi od elektroniki, której algorytmy nie uwzględniają wszystkich okoliczności.

Czytaj dalej
KategorieFelietonyNowocześnie

Opel Insignia – wrażenia użytkownika

Nowsze wrogiem dobrego?

Insignia przestrzeń bagażowa
Opel Insignia ma całkiem spory bagażnik, chociaż tak długie nogi się już tu nie zmieściły. Foto autora.

Parafrazując powiedzenie „lepsze wrogiem dobrego” próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego nowsze nie zawsze znaczy lepsze?

Gdy zdarza mi się opisywać zabytkową motoryzację odnoszę wrażenie, że mówię o negatywach klasycznych aut nie w kontekście wad, a raczej cech, które te uprzywilejowane pojazdy po prostu posiadają. Oczywiste jest, że dużo im się wybacza. Inaczej jest z autami nowymi. Tutaj wymagania i oczekiwania rosną z każdym nowym modelem. Konkurencja jest zajadła, a opiniotwórców jest tyle co użytkowników – miliony. Na co dzień pokonuję wiele kilometrów i przez ostatnie 25 lat przemierzałem je niezliczoną ilością Toyot, Fordów czy Opli, przeplatanych czasem autami francuskich marek.

Dziś bohaterem jest Opel Insignia 2,0 CTDi, które mam przyjemność użytkować jako 3 auto tego modelu z rzędu. Poznałem więc poprzednią generację, obarczoną masą niepotrzebnych plastików i innych tworzyw, które skutecznie zmniejszały ilość miejsca w bagażniku i w kabinie, a szczególnie dla pasażerów z tyłu. Co do tej wersji (mowa o Oplu Insignia A, Sports Tourer) miałem wiele zastrzeżeń użytkowych i ergonomicznych, takich jak niewygodny podłokietnik, za bardzo zakrzywiona deska, o którą uderzało się wsiadając i parę innych drobiazgów irytujących na co dzień. Jakże więc miłą odmianą była dla mnie kolejna generacja Opla, czyli Insignia B, gdzie wszystkie powyższe mankamenty

Czytaj dalej